Najpiękniejszy polski budynek teatru – Teatr Miejski
w Krakowie, obecnie Teatr im. Juliusza Słowackiego
/
Dnia 31 października 1901 w tym teatrze odbyła się teatralna prapremiera „Dziadów” Adama Mickiewicza w inscenizacji Stanisława Wyspiańskiego. Można by powiedzieć – nareszcie, dzięki odwadze i talentowi Wyspiańskiego otrzymaliśmy pierwsze teatralne „Dziady”, jeden z najważniejszych tekstów polskiej kultury narodowej.
To trudny tekst ze względu na amorficzną strukturę utworu i przede wszystkim ze względu na niezwykłą poetycką treść, pełną romantycznych uniesień o mistycznym charakterze oraz narodowowyzwoleńczych diagnoz i marzeń o odrodzeniu zniewolonej Polski.
Każde wystawienie „ Dziadów” wymaga wiedzy, inteligencji, dogłębnego zrozumienia istoty tekstu oraz wysokich umiejętności reżyserskich – nie jest to tak częste w obecnych czasach polskiego teatru – czasach uproszczeń i łatwej demagogicznej publicystyki.
W historii teatralnych przedstawień „Dziadów” w pamięci zostają, te które po swojemu próbowały zmierzyć się istotą treści tego udramatyzowanego poematu, te zaś które usiłowały, przeciw istotnej treści utworu, przyklejać doń uwspółcześniające, banalne – czasem – prostackie ideologiczne hasła i etykietki publicystyczne – typu „Dziady są o buncie”, bo pytanie brzmi – jakim buncie i przeciwko czemu, w jakiej sytuacji i z jakimi zamiarami oraz z jakimi narzędziami rozumienia rzeczywistości kulturowej, filozoficznej i społecznej – dysponujemy – i twórcy, i widzowie.
Te wszystkie pytania stawiał przed czytelnikami Mickiewicz i każdy spektakl na te pytania musi odpowiadać rzetelnie, mądrze i odpowiedzialnie, bo Dziady są słusznie uważane za narodowe arcydzieło – a to stawia naprawdę wysokie wymagania teatrowi, dobremu teatrowi.
Odcinek 3: Adam Mickiewicz w Dreźnie pisze nocą Wielką Improwizację, wiosna 1832
Na dodatek (także ze względu na treść społeczną – narodowowyzwoleńczą, i mesjanistyczną przecież) historia wstawień „Dziadów” w Polsce obarczona jest, i dobrze, historią polskiego narodu i dążeniem do niepodległości politycznej i społecznej, której nie wolno trywializować i fałszować.
/
Stąd nasza prośba, reżyserze – jeśli nie rozumiesz ani „Dziadów” ani rzeczywistości Polski, a jeśli koniecznie chcesz coś zrobić i ktoś ci daje na ten cel pieniądze, to spróbuj napisać jakiś rozumny tekst, i niekoniecznie nazywaj go „Dziadami”; bo często z powodów fałszywej pychy i nieuzasadnionej ambicji, bądź intelektualnej nieudolności, zbudzisz tylko zażenowanie i obrazisz polską kulturę, która jest ważna dla większości z nas i ważniejsza od ciebie „ reżyserze”.
Przecież nie tak dawno temu, w latach kiedy polski teatr był świetny, tego typu „radosna twórczość” nie mogła mieć miejsca i to ze względu na wewnętrzne działania teatralnego środowiska – otóż w końcu lat 70-tych istniała Rada Artystyczna SPATiF-ZASP, jednym z jej członków był prof. Jan Świderski (wybitny aktor), wybrał się on na spektakl „Dziadów” w Olsztynie, wyszedł po spektaklu i zażądał natychmiastowego zdjęcia tych przerażających „Dziadów” z afisza, spektakl był rzeczywiście okropną pseudo psychodramą niby nowoczesną, bełkotliwą i amatorską w wykonaniu.
Na nic nie zdały się tłumaczenia reżysera, Rada Artystyczna po wnikliwym zbadaniu sprawy, cofnęła reżyserowi uprawnienia zawodowe (wyemigrował z Polski) i zarządziła dodatkowe szkolenia dla dyrektorów teatrów – nie można było wtedy robić „ wody z mózgu” widzom, a szczególnie w przypadku „Dziadów” – tak było kiedyś, gdy polski teatr naprawdę był świetny, Rada Artystyczna dbała z własnego obowiązku o poziom produkcji teatralnych, a dziś …?
Na szczęście w XX wieku po Wyspiańskim polski teatr miał kilka ważnych spektakli „Dziadów” – Schillera, Bardiniego, Dejmka i przede wszystkim Swinarskiego oraz Englerta i Tomaszuka – w Teatrze Telewizji oraz rozmaitych prób Grotowskiego, Grzegorzewskiego i Nekrosiusa – jest się od kogo uczyć…
/
CZEGO
DZIŚ BRAKUJE
W DZISIEJSZYCH PUBLICYSTYCZNYCH INTERPRETACJACH “DZIADÓW”